Autonomiczny statek nawodny „Marauder”
Autonomiczny okręt nawodny „Marauder” (ASV) z „Saronic” to bardzo ciekawy przykład zastosowania nowoczesnych technologii na morzu. Jak zapewne pamiętacie, pisaliśmy już wcześniej o podobnym projekcie NOMARS (No Manning Required, Ship) kierowanym przez DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency). Zarówno jeden jak i drugi kieruje się zasadą wykorzystania pełnej automatyki bez udziału człowieka. Czy ten nowy kierunek ma przyszłość?

Założenia
Z założenia „Marauder” ma być średnim, bezzałogowym okrętem nawodnym (MUSV). Został zaprojektowany jako platforma podwójnego zastosowania, zarówno na rynek komercyjny jak i wojskowy.
Jego głównym przeznaczeniem jest w pełni autonomiczne działanie z daleka od macierzystego brzegu. Bez dodatkowych obciążeń i złożoności związanych z utrzymaniem całej załogi lub narażeniem jej na niebezpieczeństwo.
Możliwość modułowej zabudowy strefy załadunku, daje operatorom elastyczność w dostosowywaniu okrętu do różnorodnych potrzeb, w tym logistyki, badań, świadomości domeny morskiej, stałego wywiadu, nadzoru i rozpoznania (ISR). Wszystko to bez konieczności modyfikacji samej platformy.
Co zaś się tyczy samej strefy załadunku, to okręt jest w stanie zabrać na pokład 150t ładunku w czterech 40′ lub ośmiu 20′ kontenerach ISO. Wszystko to bezpośrednio dostępne z górnego pokładu. Oznacza to tyle, że w bardzo łatwy sposób jesteśmy w stanie przenieść dany ładunek za pomocą odpowiedniego dźwigu.
Parametry
Niestety producent podaje tylko nieliczne parametry swego okrętu. Z tych które są nam znane to zasięg wynoszący 5400 mil morskich, maksymalny załadunek 150t i prędkość maksymalna 25+ węzłów.
Producent chwali się również, że jest w stanie wyprodukować około 20 sztuk nowych okrętów rocznie. To w sumie dość dużo jak na firmę założoną w Texasie w roku 2022 i mającej już ponad 1700 zatrudnionych pracowników. Świadczy to o dobrej organizacji i związanej z tym wydajności pracy.
Próby morskie
W momencie w którym czytacie ten tekst, Saronic przeprowadza właśnie próby morskie swojego najnowszego okrętu. Przez niemal 12 godzin dziennie, siedem dni w tygodniu, intensywnie sprawdza poszczególne parametry swoich systemów.
Ciekawostką w tym wszystkim jest choćby to, że zaczęły się one po 12 miesiącach od utworzenia projektu. O czym to świadczy? Ano o tym, że całkowicie nowe podejście do budowy autonomicznych okrętów zajęło niesamowicie mało czasu.
Od projektu do realizacji minęło zaledwie 12 miesięcy – niesamowite. Jest to niewątpliwie wyczyn godny odnotowania.
Przyszłość
Ciężko powiedzieć, czy firma „Saronic” nie wyznacza właśnie nowej drogi w produkcji nowoczesnych okrętów nawodnych. Wszystkie znaki wskazują, że tak. Żeby jednak w pełni móc ocenić ten kierunek, musimy poczekać na wyniki badań pełnomorskich.
Będąc daleko od lądu, stając naprzeciw wielkim falom i problemom z łącznością, może się jeszcze wiele wydarzyć. Wiem, wiem… Nowe konstelacje satelitów łącznościowych typu „Starlink” z pewnością zmniejszą prawdopodobieństwa wystąpienia błędu, ale morze zawsze było wyzwaniem.
Czy tego chcemy, czy nie, stajemy właśnie na początku drogi wyznaczanej przez okręty autonomiczne. Nowoczesne metody sterowania zdalnego jak i sztuczna inteligencja (AI) dają nam dodatkowe możliwości, o których jeszcze 10 lat temu, mogliśmy tylko pomarzyć. Czy tak będzie wyglądał wkrótce nasza rzeczywistość? Kto wie, kto wie…
Do następnego!




