Chiny zbanowały partnerów AI
Chiny zbanowały partnerów AI. O czym tak naprawdę mowa? Pamiętacie może nasz poprzedni tekst o tytule: „Chatbot – Twój ex-partner„? Warto go przeczytać. Właśnie w nim dowiecie się jak Chińczycy radzili sobie z problemem samotności po rozstaniu z fizycznym partnerem. Zaraz, zaraz… Czyli już sobie nie radzą?

Ban, ban, ban…
W dużym skrócie: „Rząd chiński wprowadził właśnie nowe przepisy mające na celu ograniczenie współpracy z partnerami generowanymi przez AI. Wydane przez Cyberspace Administration of China (CAC) oraz cztery inne departamenty rządowe, przepisy stwierdzają, że narzędzia AI nie mogą już „nadmiernie sprzyjać użytkownikom, wywoływać emocjonalnej zależności lub uzależnienia oraz niszczyć rzeczywiste relacje interpersonalne użytkowników”, jednocześnie zakazując wirtualnych relacji z nieletnimi. Ustawa weszła w życie 15 lipca”.
Powyższe ustalenia są odpowiedzią na rosnącą modę dotyczącą posiadania „wirtualnego partnera” opartego o chatbota. Jak się okazuje, giganci technologiczni jak choćby ByteDance, Tencent i Alibaba, mieli w swojej ofercie ciekawe usługi. Pozwalały one na generowanie przez użytkowników, własnych towarzyszy AI, zaprojektowanych tak, by wyrażać emocje przypominające ludzi. Teraz jednak ma się to zmienić.
W obliczu wprowadzenia nowych przepisów chatboty towarzyszące muszą przejść ocenę, zanim staną się publicznie dostępne. Dodatkowo ma być zastosowany tzw. „kill switch” na wypadek, gdyby rząd uznał je za niebezpieczne.
Dzieje się…
Wirtualne rozwody
Wprowadzone przepisy spowodowały, że owi giganci technologiczni całkowicie wyłączyli niektóre ze swoich funkcji niestandardowych person. Doprowadziło to oczywiście do tzw. „wirtualnych rozwodów”, czyli rozłączeń z serwerem.
Rząd Chin tłumaczy takie zachowanie „zbyt małą ilością rodzących się dzieci”. W dobie problemów demograficznych, wspieranie podobnych projektów, może zakończyć się katastrofą dla społeczeństwa.

Wnioski
Patrząc na to co dzieje się w temacie „wirtualnych partnerów” w Chinach, trudno nie wyciągnąć pewnych wniosków logicznych. Po pierwsze – usługi takie jak terapia stają się coraz mniej dostępne finansowo dla tych, którzy naprawdę tego potrzebują. Sprawia to, że ludzie szukają pomocy gdzie indziej niż u specjalisty.
Po drugie – mimo tego, że ChatGPT nie został zaprojektowany jako interwencja terapeutyczna, wiele osób szuka w nim rozwiązań swoich problemów. Niestety dość często występujące „halucynacje” AI, zdecydowanie w tym nie pomogą, a wręcz mogą zaszkodzić.
Po trzecie – duże firmy technologiczne nie patrzą na ludzi przez pryzmat „pomocy lekarskiej”. Dążą do maksymalizacji zysków, bez oglądania się na efekty uboczne ich transakcji. Co zatem począć w dobie tak rozwiniętej cyfryzacji?
Nie da się łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Według mnie, bardzo wiele ma do zrobienia państwo danego kraju. Począwszy od edukacji, poprzez wsparcie od narodzin, do schyłku jesieni życia.
Ostatnio dziwną modą staje się „stawianie” na głupotę, a nie rozum. Przeczy się podstawowym teoriom, łamie normy społeczne i niszczy podstawy egzystencjalne. Potem ludzie nie dowierzają, dlaczego jest tak mało urodzin? Gdzie są tego przyczyny?
Innym problemem staje się również brak edukacji cyfrowej. Ludziom nie tłumaczy się jak korzystać z urządzeń i nowoczesnych dobrodziejstw techniki. Nie pokazuje się, że można wykorzystać smartfon w nauce, zamiast tego zakazuje się go. Dlaczego? Bo nie rozumie się potencjału jaki w nim drzemie.
Również w tym przypadku związanym z „wirtualnym partnerem”. Nie pokazuje się pozytywnych elementów spotkania z 'żywą osobą” w stosunku do „suchej miłości” z komputera. Z resztą… W tych tematach można by nie jedną pracę napisać. Co zatem robić?
Ja ze swojej strony, życzę mądrości rządzącym. Używania siły rozumu i logiki, zamiast populistycznych haseł i ideologii. Może wtedy wrócimy do normalności, a póki co…
Do następnego!




