Remilitaryzacja kosmosu i Księżyca
Remilitaryzacja kosmosu i Księżyca. 14 września 2026r. Sekretarz Departamentu Sił Powietrznych, Troy Meink powiedział, że Siły Powietrzne i Kosmiczne Stanów Zjednoczonych, muszą stawić czoła szybko zmieniającym się zagrożeniom. Dodatkowo przyznał również o obecności amerykańskiej broni na orbicie. Jak sam zaznaczył: „Zwiększamy gotowość wobec istniejących zagrożeń, a Stany Zjednoczone mają na orbicie broń kontroli przestrzeni kosmicznej zdolną bronić Połączonych Sił przed działaniami wroga”.

Księżyc też?
Jak się okazuje, przestrzeń „wokółksiężycowa” również zostanie poddana militaryzacji. Oficjalnie, by przeciwdziałać próbom zawłaszczenia. Właśnie teraz, w trybie przyspieszonym, opracowywane są plany bezpieczeństwa związane z drogą na Księżyc. Od zmiany zegara na czas naszego naturalnego satelity, po nowe określanie współrzędnych GPS i ścieżki podejścia do lądowania.
Niby nic w tym dziwnego, bo podobne plany były już analizowane w latach 80-tych. Niemniej jednak, burzliwe lata które właśnie nadchodzą oraz rozwój technologii, sprawiają że jest to możliwe. Wszak kto zarządza drogą na Księżyc, ten kontroluje przepływ strategicznych materiałów oraz naturalną platformę startową dla dalszych podróży międzygwiezdnych.
Ździwieni?
Raczej nie bardzo. Nie jest to pierwsze podejście i zapewne nie ostatnie. Z książek takich jak „Czy się myliłem” (1985) Ericha von Dänikena, czy „bliższemu koszuli” Jackowi Bartosiakowi i jego „Wojnie w kosmosie. Przewrót w geopolityce”, możemy wyciągnąć podobne wnioski.
Wszystkie te pomysły czekały tylko na rozwój odpowiedniej technologii. Od rakiet, pojazdów i skafandrów, po budowę domów, infrastruktury startowej i akceleratorów masy. Nie zapominajmy też o zautomatyzowanej robotyce sterowanej AI (sztuczną inteligencją).
Jaka zatem będzie przyszłość? Czy w końcu staniemy się „gatunkiem międzyplanetarnym” jak mówi Elon Musk, czy jednak okaże się to większym problemem? Tego nie wiem, ale domyślam się, że łatwo się nie poddamy.
Do następnego!




