Szybowiec falowy od Liquid Robotics
Szybowiec falowy od Liquid Robotics, inaczej „wave glider”, jest niezwykłym nawodno – podwodym dronem. Choć jest prosty w konstrukcji (zasada działania i wykorzystania fal do przemieszczania się), w rzeczywistości ma olbrzymi potencjał. Do czego można wykorzystać takie cudo?
Konstrukcja
Szybowiec falowy (wave glider), to nic innego jak pływający nośnik z zamontowaną elektroniką i element podwodny, służący za napęd. Ten z kolei powstaje dzięki wykorzystaniu fal morskich (oceanicznych), poprzez odchylenia prowadnic (skrzydeł), działających w granicach kątów -45° i +45°. Zestaw taki jest w stanie przemieszczać się z prędkością około 3 węzłów, choć można ją zwiększyć poprzez dodatkowy napęd elektryczny.
Pojazd posiada zaawansowaną elektronikę zamocowaną w jego pływającym na powierzchni elemencie. Znajdują się tam urządzenia do obserwacji i łączności radiowej (również satelitarnej), a także panele fotowoltaiczne zasilające liczne baterie. Całością zarządza komputer misji, sterowany zdalnie z centrum operacyjnego.
Element podwodny jest w stanie również przenosić (ciągnąć) różnego rodzaju urządzenia elektroniczne (czujniki) i przesyłać wyniki wskazań bezpośrednio do zamocowanego powyżej nośnika na powierzchni. Ten zaś, wysyła je poprzez dostępne łącza do ośrodka sterującego.

Dostępne wersje
Liquid Robotics proponuje obecnie dwie wersję tego urządzenia. Są nimi „Wave Glider SV3 Block II” oraz „Wave Glider SV5”. Ich podstawowe parametry to:
Wave Glider SV3 Block II
- Prędkość nawodna – do 0,8 węzła w SS2; 1,4 węzła w SS3; 2.0 węzła w SS4+;
- Długotrwałość pracy – do 1 roku (w zależności od warunków misji i lokalizacji);
- Minimalna głębokość wody – 15m;
- Maksymalne zasilanie z paneli fotowoltaicznych – 225W;
- Pojemność baterii – 6,8kWh;
- Możliwość komunikacji poprzez: łącze satelitarne, sieć komórkową, Wi-Fi i łącze radiowe.
Wave Glider SV5
- Maksymalne zasilanie z paneli fotowoltaicznych – 525W;
- Pojemność baterii – 15,7kWh;
- Masa dodatkowego ładunku – 215kg;
- Prędkość nawodna – od 0,8 do 2.0 węzła;
- Minimalna głębokość wody – 15m;
- Możliwość komunikacji poprzez: łącze satelitarne, sieć komórkową, Wi-Fi i łącze radiowe.
Zastosowanie
Pojazdy tej klasy mogą być wykorzystane na różne sposoby. Praktycznie związane jest to tylko z dodatkowym wyposażeniem jakie zabierzemy ze sobą na misję. Od prac związanych z nauką i hydrografią po rozwiązania stricte militarne. Poniżej zamieszczam kilka przykładów.
Walka z okrętami podwodnymi
Dzięki dużej ilości czujników zamocowanych zarówno na części nawodnej jak i podwodnej, pojazd może wykrywać okręty i przekazywać ich położenie w czasie rzeczywistym do komponentów powietrznych i morskich wojsk własnych.
Świadomość Domeny Morskiej
Pojazdy te są nieocenione przy nadzorze rejonów morskich, zwiększeniu świadomości sytuacyjnej, odstraszaniu i zapobieganiu przenikania komponentów przeciwnika. Mogą korzystać z wielu dodatkowych urządzeń jak np. te do detekcji akustycznej (ACINT), sygnalizacji (SIGINT) oraz wywiadu obrazowego (IMINT).
Brama komunikacyjna
Fale radiowe nie rozchodzą się dobrze pod wodą. Wpływa na to wiele czynników. Dlatego często jest tak, że akustyka podwodna wymaga przekaźnika na powierzchni. Idealnym rozwiązaniem są tutaj szybowce falowe. Łączącą one bowiem dno morskie z przestrzenią kosmiczną niemal w dowolnym miejscu na morzu i oceanie.
Podsumowanie
Muszę przyznać, że jest to bardzo ciekawe rozwiązanie. Nie dość, że pojazd nie zużywa energii na przemieszczanie się (wykorzystuje energię fal morskich i pływów), to jeszcze ma prostą konstrukcję. Do tego wszystkiego dodać należy możliwość wykorzystania nowoczesnych czujników, modułowość zabudowy i rozmaite środki łączności do przesyłania informacji.
Zastanawiam się dlaczego u nas jeszcze nie zainicjowano budowy podobnych konstrukcji do bezzałogowego monitorowania morza Bałtyckiego i naszej linii brzegowej. Czy to nie jest tańsze i bezpieczniejsze rozwiązanie w porównaniu z okrętami załogowymi? Co stai na przeszkodzie by obie platformy wspierały się nawzajem?
Jak zapewne zauważyliście, na naszym blogu mieliśmy już inne bezzałogowe konstrukcje podwodne i nawodne. Z jednej strony mamy firmę Anduril i jego „Ghostshark-a”, z drugiej SERCO i „USX-1 Defiant”. Teraz z kolei opisujemy „coś pomiędzy”. Podobne drony są już wykorzystywane w realnych konfliktach. Weźmy chociaż wojnę na Ukrainie.
Naprawdę ciężko jest nie zauważyć ich pozytywnych aspektów. Jakich? Po pierwsze są tańsze w budowie i eksploatacji. Po drugie, zapewniają bezpieczeństwo operatorom siedzącym daleko od możliwego rejonu starcia. Wreszcie po trzecie, zapewniają mniejszą możliwość wykrycia, ze względu na mały rozmiar i niską sygnaturę akustyczną.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy myślicie podobnie, czy może macie inne rozwiązania godne uwagi? Tradycyjnie, czekam na odpowiedzi w komentarzach oraz na platformie X, a póki co…
Do następnego!




