44% utworów w Deezer to AI? 1

44% utworów w Deezer to AI?

Wiedzieliście, że aż 44% utworów w Deezer to AI? Jeżeli nie, to właśnie Was uświadomiłem. Czy to koniec prawdziwych twórców muzyki?

44% utworów w Deezer to AI?

Wiedzieliście, że aż 44% utworów w Deezer to AI? Jeżeli nie, to właśnie Was uświadomiłem. Okazuje się bowiem, że 75000 dziennie dodawanych kompozycji jest generowanych przez AI. Co za tym idzie, są one demonetyzowane i odpowiednio oznaczane. Oczywiście przestają być również rekomendowane.

AI zniszczy rynek?

To rzeczywiście ciekawe pytanie. Patrząc na liczby, w samym 2025 roku Deezer powiększył się o 13.4 miliona utworów wygenerowanych przez AI. Jednak platforma do udostępniania muzyki, podjęła „rękawicę” do walki z oszustami.

Dlaczego piszę oszustami? Ponieważ muzyka ta jest wykorzystywana do osiągnięcia zysków z odtworzeń przez zwykłych użytkowników. Wiem, wiem. Samo w sobie nie jest to przestępstwem, ale jak dodamy do tego, że część tych utworów „zapożycza” elementy z innych legalnych, to… No właśnie.

Podobny los spotkał wcześniej użytkowników Spotify. Prawie połowa miliona osób słuchała muzyki stworzonej przez AI. Ta z kolei, żeby coś wymyślić, musi posiłkować się internetem i utworami realnych wykonawców. Oczywiście nie płacąc za użyczenie. Czy zatem to koniec prawdziwych twórców?

Co dalej?

Trzeba przyznać, że ci wszelkiej maści artyści mają dziś ciężko. Sztuczna inteligencja potrafi tworzyć (bardziej naśladować) ale również niszczyć ten jakże interesujący dorobek kultury. Zaraz może się okazać, że nie ma sensu wymyślać coś samemu. Przecież może to za nas zrobić AI. Ale, ale… Czy zatem nie cofamy się we własnym rozwoju?

To ostatnie pytanie zadałem celowo. Chciałbym bardzo, by każdy mógł na nie odpowiedzieć indywidualnie (bez pomocy AI – hehe). Sztuczna inteligencja, jak każda nowa technologia, może być początkiem czegoś lepszego, ale również gorszego.

W nieodpowiednich rękach potrafi wyrządzić wiele szkód. We właściwych – rozwinąć to, gdzie nasze umiejętności „kuleją”. Jak zatem połączyć „ogień z wodą”? Cóż… Żeby odpowiedzieć na to pytanie…

Zwyczajnie potrzebuję większego artykułu. Zatem…

Do następnego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *