Gen-Z idzie w old-school 1

Gen-Z idzie w old-school?

Gen-Z idzie w old-school? Serio? Czy to stały trend, czy tylko chwilowa nostalgia? Dlaczego tak się dzieje?

Gen-Z idzie w old-school?

Gen-Z idzie w old-school? Serio? Cóż… Przynajmniej tak wynika z artykułu, który ukazał się całkiem niedawno w „New York Post„. Oczywiście mówimy tu o technologicznym zwrocie. Czy to stały trend, czy tylko chwilowa nostalgia?

Old school

Jakiś czas temu przyglądałem się reakcji ludziom z mojej „linii czasowej” tj. „Generacji X” (Gen-X). Oczywiście w nawiązaniu do powstających technologii użytkowych. Ponieważ jesteśmy z generacji, która pamięta początki masowego rozwoju elektroniki (komputerów, smartfonów etc.), to niestraszne nam były nowinki, które spotykamy teraz na co dzień.

Niemniej jednak, powoli acz skutecznie, ludziom z mojej epoki zaczęły doskwierać problemy z pewnym „nadmiarem”. Chodzi mi głównie o tzw. „przytłoczenie informacyjne”. Cóż to takiego zapytacie? Otóż jest to duża dawka (zbyt duża) napływających danych (szumu informacyjnego).

Gdzie nie spojrzysz tam elektroniczne reklamy, wszędobylskie banery nawołujące do zakupów i konieczność szybkiej komunikacji z otoczeniem. Nie ważne czy poprzez social-media czy też w formie wizyjnej na połączeniu online. Ważne by było szybko i wszędzie. A gdzie w tym wszystkim chwila na wytchnienie? Na czas spędzony tylko z rodziną, czy może z przyjaciółmi?

Nowa moda

Jak widać „młodzi” zaczynają również dostrzegać te problemy. Właśnie się bowiem dowiadujemy, że do łask wróciły stare mp3, cyfrowe aparaty bez AI i rozkładane telefony bez zaawansowanych systemów operacyjnych. Idzie nowe?

Sam nie wiem. Być może tak. W końcu przez lata swojej młodości, sami wciskaliśmy im te „ekrany smartfonów” by przez chwilę mogli się zająć sobą. Zostawialiśmy przed telewizorami i komputerami z bajką do oglądania, po to tylko, by zdążyć jeszcze skończyć projekt na jutro do pracy. I co? Jak wygląda to teraz?

Cóż… Teraz młodych zaczęło to również przytłaczać. Nie chcą żyć w takim pośpiechu i bez rodziny oraz znajomych w pobliżu. Po prostu tęsknią za bliskością drugiego człowieka. Do tego starają się zrobić sobie „detox” od zbędnej elektroniki. Powoli wracają do źródła.

I żeby było śmieszniej, jest ich coraz więcej! Najlepsze jest to, że zaczynają odkurzać stare, ale wciąż działające urządzenia. Swoją drogą – tamte jeszcze działają w odróżnieniu do nowoczesnych gadgetów. Widać to zwłaszcza na różnych aukcjach na portalach z używaną elektroniką. Czy będzie to „zero waste” dla technologii? Kto wie, kto wie…

Przyszłość

Mogę śmiało napisać, że dla Gen-Z jest jednak nadzieja. Młodzi wyciągnęli wnioski i wdrażają poprawki do swojego życia. Odrzucają „fonoholizm„, którego się nabawili w młodości, na rzecz większej ilości czasu wolnego dla siebie, rodziny i znajomych.

Oczywiście to dopiero początek ich drogi. Technologia nie śpi, a jej producenci, z pewnością będą szukać nowych rozwiązań by móc zachęcić ich do zakupu. Czy zatem „wojna tarczy i miecza” wciąż będzie trwać? Owszem, przynajmniej do czasu, aż uda się wypracować równowagę. Wtedy znajdzie się czas na wszystko co sobie zaplanujemy, czego sobie i Wam życzę, a póki co…

Do następnego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *